Blog > Komentarze do wpisu
Praca
Już od jakiegoś czasu próbuję znaleźć jakieś odpowiednie zajęcie, które przyniosłoby mi mega satysfakcję i ogromnie dużo pieniędzy. Okazuje się jednak, że z wykształceniem filologicznym raczej ciężko dorobić się niewiarygodnej wręcz fortuny, no i przede wszystkim trzeba mieć bardzo dużo czasu i trochę więcej niż trochę zdolności.... Jako człowiek wybitnie utalentowany mam pewne problemy ze znalezieniem odpowiedniej dla mnie pracy i co za tym idzie miewam niekończące się wyrzuty sumienia pozostając na utrzymaniu swego konkubenta. Trudno pogodzić wychowywanie dzieci i pracę zarobkową - takie są moje doświadczenia. Aczkolwiek czytając optymistycznie brzmiące artykuły na temat samorealizacji w pracy i w domu pozostaję w nadziei, że tylko mnie problem ten dotyczy.
Niedawno znalazłam ogłoszenie pracy, która byłaby dla mnie na tyle dobra by bez zbytnich ociągań zostawić pod opieką jakiejś pani moje pociechy "wiecznie chorujące" (teoretycznie Misza chodzi do przedszkola, ale w praktyce z przedszkola przynosi jedynie choroby, które powalają całą naszą rodzinę).
Praca dotyczyła projektu międzykulturowego i była po prostu świetna. Złożyłam więc papiery razem z wydumanym i niemal boskim listem motywacyjnym, nad którym wieczorem płakałam, kiedy dotarło do mnie jaką wspaniałą jestem osobą...a tak niedocenianą....mój nieistniejący boże!
Po tygodniu okazało się, że tylko dwóch kandydatów spełniło wymogi formalne. Jednym z nich byłam ja. Natomiast drugim.....pracownik PANu, zasłużony działacz społeczno-kulturalny, znany opozycjonista oraz człowiek, któremu prezydent dał był kurna order.
Życie mnie nie rozpieszcza!

Ból, łzy, cierpienie.....rozpacz.....
poniedziałek, 22 grudnia 2008, pospanko
Komentarze
2008/12/30 20:03:00
Nie wiem, gdzie są te kobiety z artykułów, ja nie znam takowych.. zawsze coś kosztem czegoś :-(
Achh, tak Ci optymistycznie tu pojechałam, ale ja chwilowo nawet ogłoszeń nie przeglądam;-)
W przedszkolu natomiast Ombos był ... dwa tygodnie. I tak od połowy września bujamy się z nawracajacym paskudnym glutem, którego w ramach braterskiej wymiany chłopaki wciaż sobie przekazują.
Ale co to ja miałam...
GRATULACJE.
No kochana, przegrać z taką klasą - to jest coś!