|
Archiwum
|
czwartek, 23 lutego 2012
2012
Bardzo dawno mnie tutaj nie było. Sama nie potrafię wytłumaczyć dlaczego tak się zagapiłam z tym pisaniem ale pewnie powodów było całkiem sporo. Nie będę teraz wnikać. Mam nadzieję, że będę tu od czasu do czasu zaglądać.
poniedziałek, 01 lutego 2010
Dzieciaki
Maluchy siedzą sobie w pokoju z Dużym i bawią się klockami. Ja natomiast siedzę w tzw. dużym pokoju, zagłuszam się In Rainbows Radiohead i przypalam gulasz, lub coś co można by nazwać gulaszem jeśli się jest na skraju załamania nerwowego. W tych okolicznościach przyrody zaglądam też na dawno nie odwiedzane strony i proszę...mój blog jest jedną z tych najbardziej ulubionych acz przeze mnie zapomnianych. Pokrótce - bo i czasu niewiele - Majuta już trzeci tydzień z rzędu chodzi do żłobu (znaczy się żłobka rzecz jasna) i na pytanie, którą ręką bije dzieci wskazuje zawsze lewą:) Misza odkąd jego pani wychowawczyni połamała się na nartach często przebywa w sali starszaków, co niewątpliwie robi na nim duże wrażenie. Parę dni temu miała miejsca taka scenka: wróciliśmy z przedszkola, Majuta robi coś niezwykle twórczego w pokoju dzieciaków, ja próbuję na szybko skleić coś, co nadawałoby się do zjedzenia a Miszka już od kilkunastu minut walczy z materią w postaci kombinezonu w przedpokoju. Jako że dziecię już prawie pięcioletnie wstrętna matka odcięła pomocną dłoń i kazała samemu się rozbierać - co wiadomo często prowadzi do buntu. Tym razem Miszka prawie niczym stoik próbował sam sobie z problemem poradzić. I tak po parunastu minutach dochodzi mnie rzewna pieśń mego niechrzszczonego dziecięcia: Jezu ja ciebie kocham. Zdurniałam. A zgody na lekcje religii nie dałam.
poniedziałek, 22 grudnia 2008
Kulka
Zajrzałam na stronę Kulki i znalazłam tam pracę domową, nad którą oczywiście muszę podumać. Jak wydumam to napiszę, choć muszę przyznać, że zadania domowe to nigdy nie była moja specjalność. A Kulkę serdecznie pozdrawiam, bo dzięki niej przypominam sobie od czasu do czasu o moim blogu:) Praca
Już od jakiegoś czasu próbuję znaleźć jakieś odpowiednie zajęcie, które przyniosłoby mi mega satysfakcję i ogromnie dużo pieniędzy. Okazuje się jednak, że z wykształceniem filologicznym raczej ciężko dorobić się niewiarygodnej wręcz fortuny, no i przede wszystkim trzeba mieć bardzo dużo czasu i trochę więcej niż trochę zdolności.... Jako człowiek wybitnie utalentowany mam pewne problemy ze znalezieniem odpowiedniej dla mnie pracy i co za tym idzie miewam niekończące się wyrzuty sumienia pozostając na utrzymaniu swego konkubenta. Trudno pogodzić wychowywanie dzieci i pracę zarobkową - takie są moje doświadczenia. Aczkolwiek czytając optymistycznie brzmiące artykuły na temat samorealizacji w pracy i w domu pozostaję w nadziei, że tylko mnie problem ten dotyczy. Niedawno znalazłam ogłoszenie pracy, która byłaby dla mnie na tyle dobra by bez zbytnich ociągań zostawić pod opieką jakiejś pani moje pociechy "wiecznie chorujące" (teoretycznie Misza chodzi do przedszkola, ale w praktyce z przedszkola przynosi jedynie choroby, które powalają całą naszą rodzinę). Praca dotyczyła projektu międzykulturowego i była po prostu świetna. Złożyłam więc papiery razem z wydumanym i niemal boskim listem motywacyjnym, nad którym wieczorem płakałam, kiedy dotarło do mnie jaką wspaniałą jestem osobą...a tak niedocenianą....mój nieistniejący boże! Po tygodniu okazało się, że tylko dwóch kandydatów spełniło wymogi formalne. Jednym z nich byłam ja. Natomiast drugim.....pracownik PANu, zasłużony działacz społeczno-kulturalny, znany opozycjonista oraz człowiek, któremu prezydent dał był kurna order. Życie mnie nie rozpieszcza! Ból, łzy, cierpienie.....rozpacz.....
piątek, 28 marca 2008
Skarżypyta
Piotruś nie był dzisiaj.....w szkole Antek zrobił dziurę..... w stole - o popatrz dinozaur (w książeczce rzeczywiście na stole stoi jak byk dinozaur) Wanda obrus ..... poplamiła Zosia szyi.... nie umyła Jurek zgubił klucz, a Wacek....zjadł stołu cały placek Któż się ciebie o to pyta? Nikt ja jestem....Samochwała! Tak, no w sumie brzmi podobnie!
środa, 19 marca 2008
Ma:)
Zdjęcie Mniejszego Dużego Brata zrobione wczoraj podczas burzenia (dokładnie chwil parę przed ostatecznym uderzeniem lewej skroni) ostatniego bastionu wolności na naszej planecie....cokolwiek! ![]() A tu Pszczoła i ja:)
poniedziałek, 17 marca 2008
niedziela, 16 marca 2008
Wyrzut sumienia
Ostatnio zauważam u siebie pogarszający się stan emocjonalno-psychiczny i czuć poczynam tzw: wyrzut sumienia względem wszystkiego co mnie otacza. A to Panie Młodszemu poświęcam zbyt mało czasu (albo zbyt dużo, przez co na pewno będzie miał potem traumę i wizję wszechobecnej- niczym Wielki Brat- matki) a Pszczółce to już zdecydowanie za mało (bo ona taka mało wymagająca jest i w dodatku cały czas prawie się uśmiecha - kiedy oczywiście nie ząbkuje, i ona też na pewno będzie mieć traumę, że jej matka zbyt mało czasu poświęcała zajęta wiecznie Starszym Bratem). Oczywiście wyrzut mam względem Dużego też, któremu cały czas mówię o zajmowaniu wspólnej przestrzeni, o którą przecież wszyscy dbać winniśmy i nie tylko jedna osoba jest odpowiedzialna za wszystkie obowiązki hotelarsko-usługowe. No i wyrzut mam, że sobie to już wogóle czasu nie poświęcam i zapominam tak naprawdę o co w tym wszystkim chodzi. I po co to wszystko. I dlaczego mi tak cięzko skoro przecież byłam taką grzeczną dziewczynką i w tym roku jeszcze nikomu nie przyłożyłam. I z powodu, że tak smęcę też mam wyrzut wielki jak "stąd i spowrotem":) |